Posted in Bez kategorii on 10/29/2008 08:18 po południu by admin
Rzeczy nie zawsze są takie, jakimi się wydają; stąd konieczność wypracowania sobie adekwatnego obrazu świata społecznego nie zawsze jest oczywista. Oczekiwania dotyczące świata społecznego. Czasem nasze oczekiwania co do świata społecznego wpływają na to, jak go spostrzegamy, a nawet mogą zmienić w naszym obrazie jego istotę. Przyjmij na przykład, że jesteś nauczycielem w szkole podstawowej, który się poświęcił temu, by pomóc swoim uczniom w możliwie największym stopniu. Wiesz, jakie wyniki w przeprowadzonym na początku roku szkolnego standardowym teście inteligencji uzyskał każdy uczeń. Na początku twej pracy nie byłeś wewnętrznie przekonany, że te testy mogą określić prawdziwy potencjał intelektualny dziecka. Po kilku latach nauczania stwierdziłeś, że są one dokładne. Wykazały, że te dzieci, które uzyskały dobre wyniki, są najlepsze w klasie, te zaś, które uzyskały słabe wyniki, po prostu „nie dawały sobie rady”. Ten scenariusz nie wygląda specjalnie sensacyjnie ani zaskakująco, poza jednym kluczowym faktem: mogłeś się pomylić co do wiarygodności testów inteligencji. Mogło się zdarzyć, iż testy te nie były dokładne, lecz ty w sposób nie zamierzony potraktowałeś odmiennie dzieci z dobrymi i słabymi wynikami, tak jakby testy były niezawodne. Jest to właśnie to, co w swoich badaniach nad zjawiskiem określanym jako samospełniające się proroctwo ustalili Robert Rosenthal i Lenore Jacobson (1968). Rozpoczęli od przeprowadzenia testów w szkole podstawowej. Następnie poinformowali każdego nauczyciela, że zgodnie z ich wynikami, niektórzy uczniowie doskonale rozwiązali test. Dla psychologa społecznego teorie i przypuszczenia nie są wystarczające. Dla testowania teorii psychologicznych konieczne jest prowadzenie naukowych eksperymentów nie docenione diamenty. Tak naprawdę ten test niczego takiego nie wykazał; owe „diamenty” były nazwiskami wyciągniętymi z kapelusza i, ogólnie rzecz biorąc, nie różniły się niczym od innych. I oto wyobraźcie sobie, że kiedy Rosenthal i Jacobson wrócili na koniec roku do klasy, stwierdzili, że „diamenty” sprawdzały się szczególnie dobrze. Wyłącznie fakt, że nauczyciele oczekiwali, iż ci uczniowie będą dobrzy, spowodował znaczący postęp w ich nauce.
Posted in Bez kategorii on 10/29/2008 08:16 po południu by admin
Uzasadnione jest przekonanie, że przypisując naszemu gatunkowi niewiarygodne zdolności poznawcze, psychologowie społeczni, formułując teorie społecznego funkcjonowania, powinni wziąć pod uwagę sposób, w jaki ludzie myślą o świecie. Nazywamy to podejściem poznawczym w psychologii społecznej albo poznawaniem społecznym. Ci badacze, którzy próbują zrozumieć zachowanie społeczne z tej perspektywy, zakładają, iż ludzie usiłują widzieć świat tak adekwatnie, jak to możliwe. Jesteśmy przedstawiani jako detektywi-amatorzy, którzy czynią, co tylko możliwe, by najlepiej zrozumieć i przewidzieć swój społeczny świat. Nie jest to jednak łatwe; często dostajemy się w tarapaty, ponieważ prawie nigdy nie znamy wszystkich faktów, które są niezbędne, by sformułować najbardziej adekwatne wyjaśnienie danej sytuacji. Niezależnie od tego, czy jest to względnie prosta decyzja, jak ta, czy na śniadanie zjeść płatki (co w rzeczywistości jest skomplikowaną kombinacją tego, co zdrowe, i tego, co lubimy), czy też nieco bardziej złożona, np. kupno możliwie najlepszego samochodu za cenę poniżej 15 tysięcy dolarów, albo decyzja bardzo skomplikowana, jak wybór współmałżonka, który ma nas uszczęśliwić na resztę życia, to nigdy nie jest łatwo wcześniej poznać wszystkie fakty mające na nią wpływ. Mimo to każdego dnia decydujemy niezliczoną liczbę razy; nawet gdyby istniała możliwość uzyskania niezbędnej do podjęcia właściwej decyzji informacji, to po prostu brak nam czasu lub wytrwałości, aby to zrobić. Czy nie brzmi to zbyt przesadnie? Czy większość działań nie jest dość prosta? Przyjrzyjmy się temu bliżej. Zacznijmy od zadania prostego pytania: jakie płatki śniadaniowe są według ciebie lepsze, Lucky Charms czy 100% Natural od Quakera? Gdybyś był podobny do naszych studentów, to wybrałbyś 100% Natural od Quakera. Poza tym wszyscy wiedzą, że Lucky Charms to płatki dla dzieci, pełne cukru. Co więcej, na litość boską, na pudełku mają rysunek krasnoludka. Natomiast 100% Natural ma na kartoniku obrazek kłosów zboża i czyż „natural” nie znaczy „dobry dla ciebie”? Jeżeli tą drogą szło twoje rozumowanie, to wpadłeś w znaną pułapkę poznawczą — dokonałeś generalizacji z opakowania na produkt. Dokładne prześledzenie składników (wydrukowanych drobnym drukiem na opakowaniu) poinformuje cię, że choć Lucky Charms mają nieco więcej cukru niż 100% Natural, to te ostatnie zawierają znacznie więcej tłuszczu — tak wiele, iż poważne czasopismo „Consumer Reports” określiło je jako mniej zdrowe niż Lucky Charms.
Posted in Bez kategorii on 10/29/2008 08:12 po południu by admin
Stwierdzono wcześniej, że nawet wtedy, gdy ludzie łączą ze sobą fakty tak, by przedstawiały ich w możliwie najbardziej pożądanym świetle, nie zniekształcają rzeczywistości całkowicie. Życie w świecie fantazji nie byłoby zbyt praktyczne, tak jak przeświadczenie, że samochód pędzący w naszym kierunku to tylko złudzenie lub że naszym współmałżonkiem zostanie Mel Gibson albo Kim Basinger, którzy natychmiast po zejściu z planu filmowego przybędą pod nasze drzwi. Prawdę mówiąc, jesteśmy bardzo utalentowani, jeśli chodzi o myślenie, medytowanie i dedukowanie. Jednym z głównych znamion istot ludzkich jest zdolność do rozumowania, jako gatunek zaś mamy wysoko rozwinięte zdolności logiczne i matematyczne. Nie musimy przypominać o nadzwyczajnych osiągnięciach człowieka w takich dziedzinach, jak fizyka teoretyczna, filozofia czy matematyka. Szczytowe osiągnięcia wyrafinowanego ludzkiego myślenia są obecne w naszym codziennym życiu, jak choćby wynalazek komputerów, badania w przestrzeni kosmicznej czy wyniki w naukach medycznych.Co więcej, na bardziej powszechnym (a być może ważniejszym) poziomie niemożliwe jest obserwowanie intelektualnego rozwoju dziecka bez zdumienia; pomyślmy tylko o tych olbrzymich przyrostach wiedzy i umiejętności rozumowania, które pojawiają się w ciągu ledwie pierwszych lat życia, gdy z etapu bezradnego noworodka, potrafiącego jedynie jeść, płakać i spać, rozwija się wyrafinowany, szczebiotliwy czterolatek, który umie formułować skomplikowane zdania i knuć diaboliczne intrygi, frustrujące młodsze rodzeństwo i wzbudzające konsternację (a zarazem dumę) u rodziców.
Posted in Bez kategorii on 10/29/2008 08:11 po południu by admin
Sam, nie przeszedłszy przez inicjację, nie ma powodów, by usprawiedliwiać swe zachowanie, a tym samym, by odbierać doświadczenia związane ze stowarzyszeniem jako pozytywne. Jaki jest końcowy rezultat? Charlie kocha swoje stowarzyszenie; Sam nie. Czy nie jest to naciągane wyjaśnienie? Skąd wiemy, że ludzie w stowarzyszeniu nie byli obiektywnie milsi, gdy Charlie został członkiem, niż wówczas, gdy nim nie był? W seńi dobrze kontrolowanych eksperymentów laboratoryjnych psychologowie społeczni przebadali zjawisko inicjacji, zachowując wszystkie elementy — łącznie z dokładnie określonym zachowaniem członków stowarzyszenia — w takiej samej postaci, a zmieniając jedynie surowość inicjacji, którą przeszli studenci. Eksperymenty pokazały jednoznacznie, że im bardziej nieprzyjemna jest procedura, przez którą przechodzą adepci, tym większą sympatią ją darzą — nawet jeśli członkami grupy byli ci sami ludzie zachowujący się w ten sam sposób (Aronson, Mills, 1959; Gerard, Mathewson, 1966). Zjawisko to zostanie obszerniej omówione w rozdziale 3. Należy tu zapamiętać kilka ważnych faktów, a mianowicie: a) jesteśmy motywowani do podtrzymywania pozytywnego wizerunku samych siebie częściowo poprzez usprawiedliwianie wcześniejszego doświadczenia; b) w pewnych specyficznych okolicznościach prowadzi nas to do działań, które, na pierwszy rzut oka, mogą się wydawać dziwaczne lub niedorzeczne, na przykład do tego, by bardziej lubić rzeczy lub osoby, z powodu których cierpimy, niż to, co nie jest kojarzone z bólem i cierpieniem. Pragniemy, by było absolutnie jednoznaczne, iż rezultaty tej tradycji badawczej nie uzasadniają twierdzenia, że teorie behawiorystyczne są całkowicie błędne; pewne rodzaje zachowań tłumaczą bardzo dobrze (zwróć uwagę na omówienie badań dotyczących teorii wymiany społecznej, zawarte w rozdziale 10). Naszym zdaniem podejście behawiorystyczne nie nadaje się do wyjaśniania wielkiego podzbioru istotnych postaw i zachowań. Stanie się to bardziej oczywiste, gdy poznasz cały tekst; w dalszych rozdziałach spróbujemy sprecyzować warunki uzasadniające, który zbiór zasad należałoby tu zastosować.
Posted in Bez kategorii on 10/29/2008 08:10 po południu by admin
Nasze dążenie do umocnienia samooceny może mieć zadziwiające konsekwencje. Czy przechodzenie przez niebezpieczne albo nieprzyjemne inicjacje przy wstępowaniu do stowarzyszenia zwiększa czy też zmniejsza sympatię do tego stowarzyszenia? Badania psychologii społecznej pokazują, że kiedy ludzie dobrowolnie podejmują bolesne czy nieprzyjemne inicjacje, by dołączyć do grupy, wówczas muszą uzasadnić sobie to doświadczenie, chcąc uniknąć poczucia, iż zgłupieli. Jednym ze sposobów jest uznanie, że inicjacja była tego warta, ponieważ grupa jest cudowna. A oto wyjaśnienie, jak to się dzieje. Jeżeli Charlie przejdzie przez surowe rytuały, aby stać się członkiem stowarzyszenia, a później odkryje nieprzyjemne rzeczy, które stawiają stowarzyszonych braci w złym świetle, to poczuje się jak głupiec: „Dlatego przeszedłem przez wszystkie te bolesne i kłopotliwe historie, by mieszkać w domu z bandą szajbusów? Tylko kretyn mógł to zrobić”. By uniknąć uczucia zażenowania, usiłuje usprawiedliwić swoją decyzję poddania się rytuałom, zniekształcając interpretację doświadczeń związanych ze stowarzyszeniem. Oznacza to, że spróbuje nadać swoim przeżyciom pozytywną interpretację.Przypuśćmy, że przebywszy wszystkie te inicjacje, Charlie przeniósł się do domu stowarzyszenia i wtedy pojawiły się sytuacje, które dla zewnętrznego obserwatora nie są pozytywne: opłaty na stowarzyszenie to dotkliwy uszczerbek dla budżetu Charliego; częste przyjęcia zabierają czas, który można przeznaczyć na naukę, i w konsekwencji jego oceny zaczynają spadać; większość posiłków serwowanych w tym domu tylko niewiele się różni od pożywienia dla psów. Podczas gdy obiektywny obserwator (ktoś, kto nie przeszedł rytuałów) mógłby uznać te okoliczności za krańcowo negatywne, Charlie jest motywowany do tego, by widzieć je inaczej; tak naprawdę traktuje je jako niewielką zapłatę za uczucie braterstwa, którego doznaje wobec członków stowarzyszenia. Koncentruje się na dobrych stronach przynależności do stowarzyszenia i zniekształca bądź pomija te złe. Konsekwencją wszystkich tych samousprawiedliwień jest to, iż Charlie jest życzliwiej niż Sam ustosunkowany do stowarzyszenia.
Posted in Bez kategorii on 10/29/2008 08:06 po południu by admin
Nie zamierzamy suponować, że ludzie totalnie zniekształcają rzeczywistość, zaprzeczając w całości informacji, która przedstawia ich w złym świetle; takie krańcowe zachowanie rzadko się zdarza poza szpitalami psychiatrycznymi. Dla normalnych osób, takich jak ty i my, staje się to często możliwe dzięki nieco innemu powiązaniu faktów, takiemu, które pokazuje nas w możliwie najlepszym świetle. Spójrzmy na Rogera — faceta, którego buty są prawie zawsze nie zawiązane i który często ma plamy z kawy na gorsie koszuli lub ślady musztardy wokół ust. Większość obserwatorów może traktować Rogera jako brudasa, natomiast Roger może spostrzegać siebie jako człowieka nie przywiązującego wagi do szczegółów i niekompulsywnego. Albo, gdy Heather gra w koszykówkę i w łatwych sytuacjach nie trafia sześć lub siedem razy z rzędu, członkinie jej zespołu mogą ją uznać za pozbawioną talentu i dwa razy się zastanowić, nim znowu podadzą jej piłkę; natomiast z drugiej strony, Heather może po prostu uważać, iż jeszcze nie wpadła w swój rytm.To, że zniekształcamy fakty, by poczuć się lepiej, jest rzeczą całkowicie oczywistą, znaną nawet okazjonalnym obserwatorom ludzkiego zachowania. Jednakże sposób, w jaki działa ten motyw, jest często zaskakujący i rzuca sporo światła na zachowanie, które w innym przypadku mogłoby być okryte tajemnicą. Cierpienie a samo usprawiedliwianie. Wróćmy do jednego z naszych pierwszych scenariuszy — przypadku Charliego i jego syna. Sama. Dlaczego Sam był mniej rozkochany w swych stowarzyszonych braciach niż Charlie, gdy był w college’u? Odpowiesz, że Charlie był bliski sformułowania hipotezy, iż być może jego stowarzyszenie nie przyciąga już obecnie takich wspaniałych ludzi jak wówczas, gdy on sam tam uczęszczał. To może być prawda. Sądzilibyśmy jednak, że przyczyny tego wiążą się z faktem inicjacji. Szczególnie zaś upieralibyśmy się przy tym, że główny czynnik, który wzmagał sympatię Charliego dla stowarzyszonych z nim braci, był częściowo związany z nieprzyjemnymi elementami rytuałów inicjacyjnych, przez które przeszedł, podczas gdy Sam mógł je ominąć. Brzmi to nieco dziwnie. Dlaczego coś tak nieprzyjemnego mogło sprawić, że Charlie polubił owo stowarzyszenie? Czyż to nie psychologia behawiorystyczna uczy nas, że właśnie nagrody, a nie kary skłaniają ludzi do polubienia rzeczy, które się z nimi wiążą? Dokładnie tak. Jak jednak zauważyliśmy wcześniej, w ostatnich latach psychologowie społeczni ustalili, iż takie sformułowanie jest nadmiernym uproszczeniem, by dostatecznie wyjaśniać myślenie i motywację człowieka. Odmiennie niż szczury i gołębie istoty ludzkie mają potrzebę usprawiedliwienia swego ubiegłego doświadczenia, to zaś może prowadzić ich do myśli, odczuć i zachowań, które nie zawsze odpowiadają precyzyjnym kategoriom behawiorystów.